Świat jest inny niż myślisz umysłem człowieka. Jeśli jednak nie jesteś gotowy na zobaczenie świata sercem, bo jako prawdę przyjąłeś podaną Ci doktrynę, czyniąc sobię z niej religię - to proszę Cię nie wchodź na tę stronę i bądź szczęśliwy na obranej ścieżce.





BAJKA O KUBIE I NIEDŹWIEDZIU

Fragment książki „ABC DZIECKA NOWEJ ZIEMI”

Dawno, dawno temu, a może wcale nie tak dawno, może to dzieje się teraz i niekoniecznie za siedmioma morzami, za siedmioma krajami, może bardzo blisko, może tuż za ścianą, mieszka mały chłopiec i ma na imię Kuba. Jego dom nie wyróżnia się niczym od innych domów w tym mieście, do którego on przybył. Również rodzina jak jedną z wielu rodzin zajętych codziennością i zgiełkiem miasta, w którym żyją.

Rodzice Kuby codziennie wychodzą do pracy, ale wcześniej odprowadzają chłopca do przedszkola. Spotyka tam inne dzieci, które w domu tak jak on oglądają bajki, bo rodzice są zajęci, a w dzień tak jak Kuba spędzają mniej lub bardziej radośnie w przedszkolu lub szkole.

Rodzice Kuby kochają chłopca, wychodzą z nim na spacery, pokazują mu w zgiełku miasta przebłyski przyrody, które się niekiedy pojawiają. Jest to rzeka, a na niej pływające kaczki, łabędzie, perkozy, a czasem pojawiały się pelikany, dumnie spacerujące w swym niezwykłym ubarwieniu. To nie zadowalało małego chłopca i często był smutny. Sam nie wiedział za czym naprawdę tęskni, a rodzice aby go zadowolić kupowali mu kolejne plastikowe zabawki, które to naprawdę niczego nie rozwiązywały.

Pewnego razu, tato dla ciągle smutnego chłopca, zaproponował wspólną wyprawę w góry i powiedział, że również zabierzemy mamę, aby poznała prawdziwy świat natury Ziemi, a nie jego namiastkę jaką chłopiec dotąd poznał w swoim mieście.

Przygotowaniom nie było końca, aby wyprawa się udała, pomyślano o całym ekwipunku, począwszy od namiotu i wyżywieniu na czas całej wyprawy. I tak wyruszyli w góry, na pełne dwa tygodnie, aby żyć zgodnie z naturą i spożywać głównie jej dary, jej owoce dla człowieka. Kuba zamieszkał we własnym namiocie, jak przystało na młodego odważnego wędrowca. Chciał się przekonać osobiście, że w jego sercu jest niezwykła odwaga, dlatego był w pełni samodzielny.

Już pierwszej nocy przebudził się, wyszedł z namiotu i zobaczył, że ognisko już dogasa, ale za to na niebie świecił raźnie księżyc. Tak wyraźnie, że widok na dolinę i szczyty był niesamowity. Mały chłopiec poczuł się jak w indiańskiej dziczy, którą widział w pięknej ulubionej bajce.

Rodzice smacznie spali w swoim namiocie, cicho pochrapując, a dookoła wtórowały tajemnicze odgłosy nocy. Kuba jeszcze nie rozróżniał tych głosów i obserwował zupełnie inny świat niż ten, który poznał w swoim wielkim mieście, z którego dotąd nigdy nie wyjeżdżał. Poczuł się tutaj jak w domu, tak bardzo czuł się bezpieczny i wiedział w swoim dziecięcym sercu, że natura Matki nigdy nie skrzywdzi chłopca, który wszystko to dookoła tak bardzo kocha.

Oprzytomniał z tych rozmyślań, bo oto spokojnie zza krzaków wyszedł kudłaty niedźwiedź i wyglądał tylko trochę podobnie do pluszowych misi, których całą gromadę naznosili mu jego bliscy, mówiąc mu, że to są pluszowe prezenty. Niedźwiedź jednak prosto pomaszerował do plecaka taty, dobierając się do smacznych zapasów, zapakowanych na czas wyprawy. W pierwszym geście wyjął słoik miodu i tylko chwilę trwało jak poradził sobie z całą słodką zawartością. Wyraźnie zadowolony spojrzał w stronę przycupniętego cicho chłopca, który uważnie ale bez lęku, przyglądał się nocnemu gościowi.

Niedźwiedź podszedł bliżej, powąchał chłopca i odczuł, że ten mały człowiek wcale się go nie lęka, tak jak inni ludzie. I tak spotkały się ich serca – małego chłopca i potężnego niedźwiedzia, króla tego lasu.

Warto wiedzieć i Tobie, że kiedy kierujesz się głęboko na swoje serduszko, możesz porozmawiać z każdą Istotą Natury Matki. I tej niezwykłej nocy, Kuba ten piękny dar otworzył w sobie. Jakże był zdumiony, bo czuł się tak jakby rozmawiał z ojcem albo z serdecznym przyjacielem, którym jego tato zawsze dla niego jest.

Niedźwiedź pokochał chłopca całym sercem i zaprosił na nocny spacer, sam taszcząc w zębach torbę owoców, powiedział, że to dla jego dzieci. Nie trwało to długo, bo nad wielką rzeką, która płynęła w dole była jaskinia niedźwiedzi, a na spotkanie wynurzyła się niedźwiedzica, starannie obwąchując małego chłopca.

A tu cóż to? Z jaskini wyszły cztery małe niedźwiadki, czując owoce, które już gryzła ich mama. Wszystko to było widać tak wyraźnie w tej księżycowej nocy, gdzie księżyc świecił w pełni, bo to wtedy dzieją się takie niesamowite cuda. Chłopiec był pewny, że nie śpi, a że kocha zwierzęta, więc nie lękał się, że mu zrobią krzywdę, a może nawet o tym nie wiedział, więc takie rozważania nie mają sensu.

Rozpoczęła się zabawa z małymi misiami, bo one były ciekawe kolejnego misia, za którego Kubę przyjęły, bawiąc się, harcując, czyniąc fikołki na trawie, tak jak to dzieci robią z małymi pieskami. Mama i tata niedźwiedź przyglądali się temu, bo oni w sobie mieli zew Natury Matki, wiedzieli, że naprawdę wszystkie Istoty są braćmi.

Powoli zza horyzontu, zaczęło wyłaniać się Słońce i chłopiec domyślił się, że to świta, przypomniał sobie o rodzicach i o obozowisku, do którego trzeba teraz trafić. Tylko spojrzał na tatę niedźwiedzia, a on od razu zrozumiał i przyklęknął, aby chłopiec wskoczył mu na grzbiet, bo tak będzie szybciej i pogalopował wąską ścieżką do obozowiska, na którym się poznali.

Uściskom nie było końca, tak bardzo się zaprzyjaźnili, że chłopiec oraz niedźwiedź się bardzo wzruszyli. Rodzice nadal smacznie spali w namiocie, ale już nie pochrapując, a ognisko już zgasło, lecz za to całkiem zza góry wyszło Słońce. Chłopiec wszedł do namiotu, opatulił się kołderką i również głęboko zmęczony zasnął. Śniły mu się niezwykłe opowieści, przeżyte autentycznie oraz te, o których usłyszał w rodzinie niedźwiedzi.

Rano obudzili go rodzice. Chłopiec wynurzył się z namiotu, spojrzał mrużąc oczy przed gorącym Słońcem, które było już wysoko. Pomyślał sobie: Ależ miałem wspaniały sen o niedźwiedziach. Powiedział do rodziców: Muszę wam opowiedzieć, co mi się w dziś nocy śniło!

Oni byli zajęci, bo przygotowywali śniadanie, a tato wspomniał tylko, że w nocy mieliśmy gościa, bo zniknęły nam niemal wszystkie zapasy, dlatego śniadanko dziś będzie skromne, bo wygląda na to, że ktoś w tym lesie również był głodny.

I tu Kuba zrozumiał, że to nie był jednak sen, że to działo się naprawdę.

Od tego czasu w Kubie drzemie prawdziwa siła i chłopiec czuje, że jest to moc niedźwiedzia, którą jego przyjaciel mu podarował, dlatego, że Kuba wykazał się niezwykłą odwagą. Niedźwiedź przychodził w każdą noc, a chłopiec cichutko wymykał się z namiotu i wraz ze swoim potężnym przyjacielem zwiedzał ekscytującą górską okolicę. Poznawał inne zwierzęta, które Kubę traktowały jak króla, gdyż takie poważanie miał u nich jego wielki przyjaciel Niedźwiedź.

Morał z tej opowieści wynika taki. Kiedy Ty Ukochane Dziecko, nie lękasz się mroków nocy, ani potworów w Twojej wyobraźni, to się okazuje, że wszystkie nawet najpotężniejsze Istoty przychodzą do Ciebie, aby Ci pomóc, bo w sercu każdej Istoty jest miłość. Kiedy Ty ją masz w sobie, to ona po prostu powraca, a znika strach, który już nie przyciąga czarnego koszmaru.

A Ty ukochane dziecko sam poczuj w swoim serduszku czy na pewno ta opowieść jest bajką? Kocham Cię.

DAR SERCA

Jeżeli czujesz, że treści zawarte na tej stronie są Ci pomocne - możesz odwdzięczyć się swoim sercem, odwzajemniając przepływy Miłości, wspierając tę stronę. Patrz
KONTAKT


MOJE KSIĄŻKI

Zwierzęta - prawdziwi przewodnicy człowieka

Jezus zwany Chrystusem

Zwierzęta - prawdziwi przewodnicy człowieka

PRAWDA SERCA

PRAWDA SERCA

KRÓLESTWO SERCA


PRAWDA SERCA na YouTube
IDŹ ZA GŁOSEM SERCA
SPOTKANIE W OLSZTYNIE
SPOTKANIE W ŁODZI
SPOTKANIE WE WROCŁAWIU
MEDYTACJA W WARSZAWIE
MEDYTACJA W WILAMOWIE
SPOTKANIE W RZESZOWIE
SPOTKANIE W DORTMUNDZIE
SPOTKANIE W KRAKOWIE
SPOTKANIE NA MOKOTOWIE
SPOTKANIE W OPOLU
SPOTKANIE W KATOWICACH
SPOTKANIE W PUSZCZYKOWIE
SPOTKANIE W KRAKOWIE
SPOTKANIE W WARSZAWIE
SPOTKANIE W BOBROWCACH
SPOTKANIE W KRAKOWIE
SPOTKANIE W BYDGOSZCZY
Spotkanie w Raszynie