Świat jest inny niż myślisz umysłem człowieka. Jeśli jednak nie jesteś gotowy na zobaczenie świata sercem, bo jako prawdę przyjąłeś podaną Ci doktrynę, czyniąc sobie z niej religię - to proszę Cię nie wchodź na tę stronę i bądź szczęśliwy na obranej ścieżce.





 „JA  J E S T E M”

To tyle o mnie, resztę widzicie  na załączonym obrazku.

JA JESTEM JAK TO DZIECKO

Ja i mój trener piłki nożnej

IDŹ ZA GŁOSEM SERCA

Grzesiu Szczęśliwy

Noel

Grzesiu na konsultacji

IMG_1060

Czas nie istnieje

Grzesiu – Kwitnący

Wpis z dnia 12.05.2016r.

Ukochani! JA JESTEM to Bóg we mnie, to też Bóg w Tobie. Jestem Tobą, a Ty mną. Kimkolwiek mnie postrzegasz, widzisz jako takiego – tym właśnie jestem dla Ciebie. Jest to Twoje widzenie świata i postrzegasz mnie przez pryzmat siebie, adekwatny do świadomości – jej wzniesienia w Tobie.

Ukochany Bracie! Ukochana Siostro! Odczuj, że jedyna prawda, która jest – jest w Tobie. Ty nią jesteś i jakiekolwiek sugerowanie się prawdami, które głoszę, którymi dzielę się z tymi, których spotykam na mojej ścieżce – jest tylko i wyłącznie moim widzeniem świata, przez pryzmat mego światła, którym jestem i serca, którym wewnątrz siebie kształtuję wszystkie przepływy i tylko to postrzegam w zewnętrznym świecie.

Jeśli Ty postrzegasz mnie jako świetlistego to świadczy tylko o pięknie barw, którymi na ten moment Ty sam emanujesz i tworzysz takie odbicie w swoim bracie, innej cząstce świadomości, którą spotykasz. Jeśli jednak widzisz mnie jako czarną barwę, to wynika ona jednak z czarnego światła, którym w percepcji Twojej Istoty tworzysz mój obraz, jednak w swojej wewnętrznej nauce.

Ukochany/a!. Światło i ciemność zawsze jest w Tobie i tylko wewnętrzna praca daje możliwość zmiany proporcji i w konsekwencji powrót do świetlistości Istoty, którą jesteś naprawdę. Etap doświadczania ludzkiego ego, jako świadomości minionej nauki przeniknął, każdego głębokimi kodami i przez te programy postrzegałeś innych na zewnątrz, przyjmując ich jako prawdę, a jest to tylko dar spotkania innego siebie. Dlatego cokolwiek mówisz o mnie czy o innych – mówisz też i o sobie.

Prawdą jest, że uczestniczymy w naukach i odgrywamy dla siebie wzajemne role, ale jednak wyjście z tych inscenizacji i odczucie Jedności Istnienia w sercu jest prawdziwym staniem się Bogiem, którym tak czy inaczej TY Jesteś. Pokochanie ciemnej strony jest progiem wejścia w prawdziwą duchowość serca, bo wkraczasz w nią poprzez miłość – autentyczną do siebie, wszystkich i wszystkiego. Jesteś tą miłością, dlatego że bardzo kochasz siebie.

Może jeszcze zastanawiasz się, gdy mnie spotykasz, kim jestem, a to znaczy tylko, że nie rozpocząłeś jeszcze własnej duchowej ścieżki i tkwisz głęboko w religijnych czarnych dogmatach czy ezoterycznych zwodniczych teoriach, które przepoiły Ciebie umniejszeniem, prawdami postrzegania przez inne światy, że Istota Ludzka nie może być tak potężna.

Ukochany/a! Jestem Bogiem tak jak i Ty – jestem jedną świadomością Istnienia. Kimkolwiek mnie nazwiesz to jest to prawdą i ja to przyjmuję, bo nikogo się nie lękam. Strach nie istnieje, tak jak ciemność, bo wynika tylko z braku miłości, z braku światła, jej wysoko-wibracyjnych pasm, których sobie nie dajesz. Dziwisz się może, że jestem Hitlerem, Stalinem, Szatanem, Jahwe, Enkim, Lucyferem, Jezusem czy kimkolwiek jeszcze mnie nazwiesz, ale ja zawsze przyjmę z miłością imię Istoty, z którą utożsamiłeś widzenie swego światła.

Uwolnienie Twego serca prawdziwą miłością – jest wyzwoleniem siebie z postrzegania w wąskim zakresie, widzenia oczyma człowieka w ciele niewolnika, które dały Tobie na naukę Istoty przedstawiające się Stwórcami lub Bogiem tej rzeczywistości albo mitologiczną wężową Istotą.

Jedynym Bogiem tego wszystkiego, co doświadczasz, jedynym Stwórcą jesteś Ty Sam. Twoje wewnętrzne przeobrażenie i postrzeganie świata poprzez piękno oczyszczonego serca – pozwoli Ci spojrzeć szerzej i uświadomić sobie, że doświadczasz tylko tego, co tworzysz wewnątrz, bo jest to tylko projekcja wewnętrzna Stwórcy, którym Jesteś.

Może jeszcze się lękasz prawdziwej duchowości serca, bo przekodowanie Twego umysłu i podświadomości, wprowadziły Cię w letarg wiele systemów programujących na tworzenie wewnętrznego więzienia. Poprzez ego i gadzi móżdżek krzyczą te programy ‘’ Uciekaj i strzeż się Demona’’. Tak w starym świecie pilnowana była trzoda, którą karmiono religijno – ezoterycznymi prawdami, miała tylko poprawiać swoją wydajność energetyczną i ułudę rozwoju w umyśle, a był on jednak tylko ślepą uliczką na ścieżce do przebudzenia.

Ukochany!. Prawdziwy umysł jest w sercu i kiedy tym sercem połączysz się, odczujesz, że masz to wszystko, co mam ja, a reszta jest tylko procesami przebudzenia Twego Ducha, potężnej świadomości w ciele człowieka, stworzonego dla posługacza Gadziego Świata.

Ukochany Bracie – Ukochana Siostro! Jeśli drażni Cię moje światło, razi lub odrzuca moja energetyka, to jest to tylko prawda o odrzuceniach, które dajesz nadal sobie sam/a. Jeśli widzisz w moim sercu fałsz, to tylko znaczy, że taki świat otacza Ciebie, takim oplotłeś się czarnym wianuszkiem w sercu, bo zapomniałeś, że jesteś piękny i doskonały.

Jestem szansą zobaczenia w Tobie tego wszystkiego, co tworzysz w sobie dla siebie i świata. Pokochanie siebie w pełnej krasie Miłością Serca, daje i Tobie etap miłowania wszystkich i wszystkiego. Nie lękasz się niczego, bo wszystko, co wpływa w przestrzeń świetlistości Twego serca – staje się po prostu miłością.

Ukochany! Zobacz tę prawdę, odnajdź skrywane agresje lub lęki, którymi odcinałeś się od światła, bo po prostu raziło to demoniczną ciemność w Tobie. Rozświetl swoje serce miłością, a odczujesz, że strach nie istnieje, że nie istnieje niebezpieczeństwo, że nic nie dzieje się przypadkowo.

Jeśli tak czujesz, że coś niespodziewanie spotka Cię złego, to znaczy tylko, że nie dojrzałeś jeszcze do podstaw duchowości, do pierwszych w niej kroków, bo wierzysz w przypadek. Wierzysz, że spotka Cię coś złego, że energia innej Istoty Cię zaatakuje, bo jest czarna i trzeba stworzyć barierę lub z niej się oczyścić u egzorcysty.

Jeśli tak czujesz – to znaczy tylko, że głęboko jesteś przeniknięty ciemnością i doświadczasz rozdarcia światów, którym pozwalasz grać o siebie, a to Ty jesteś Stwórcą swojej rzeczywistości i decydujesz czy ona ma być piękna czy potrzebujesz jeszcze doświadczać smoły, jako daru poznania czarnego świata, w którym masz szansę się przebudzić.

Ukochany! Spójrz teraz na mnie i zobacz, co widzisz, jakim światłem emanuję, kiedy łączysz się w czystości i miłości swego serca, a wszystko, co czujesz jest prawdą o miłości, którą dałeś już sobie, a teraz szczerze i uczciwie do tego docierasz. Jeśli jeszcze odczuwasz jakiekolwiek lęki lub potrzebę dystansu od innych czy ode mnie, świadczy to o Twojej nieszczerości, bo miłość jako złote światło niczego się nie lęka, a przetwarza każdą barwę na dar doświadczenia. Miłość w swej świetlistości nie może na dłuższą metę być pochłaniana przez czarne światło, bo było to doświadczenie po jakie przybyłeś, aby w nim się spełnić w świecie Ziemi.

Kochany/a! Czując sercem odnajdujesz całą percepcje potęgi Istoty, którą jesteś sam i tu już się nie dziwisz, że możesz i potrafisz wszystko. Dzielę się z Tobą tym – nie dlatego, aby Ci powiedzieć, co mam ja, ale po to, abyś mógł sobie uprzytomnić, że też masz wszystko, bo jesteś wszystkim, bo Jesteś Bogiem tak jak Ja.

Kocham Cię – Grzesiu.

 

BAJKA O MAŁYM GRZESIU

Fragment książki „ABC DZIECKA Nowej Ziemi”

Planeta Ziemia dnia 08.12.2015r,

Za górami za lasami, w dalekiej Północnej Krainie, pośród wielkich jezior, mieszkał sobie mały Grzesiu. Urodził się w maleńkiej wsi i żył sobie, niczym szczególnie się nie wyróżniając, oprócz ciszy w sobie i niezwykle jasnych kręconych złocistych loczków.

Pomagał swoim rodzicom w niewielkim gospodarstwie, karmiąc kury, kaczki i gąski, którymi się opiekował, aby znosiły jajka i dawały pierze do poduszek, w których sypiał wraz z sześcioma braćmi i dwiema siostrzyczkami. Mieszkali wszyscy ze swymi rodzicami w skromnej szopie, bez elektryczności, radia, lodówki czy telewizora, niemal obok innych zwierzątek współmieszkańców w tej samej zagródce skrytej pod lasem.

Z biegiem dni Grześ dorastał i w wieku kilku latek przydzielono mu znacznie odpowiedzialniejsze zadania w jego nauce i pracy na rzecz rodziny. Pasienie krówek i owiec, to całodzienne zajęcie małego chłopca, który na łonie natury w jej deszczu oraz słońca, poznawał uroki przyrody i ludzkiego świata pracy.

Mały Grzesiu pasąc krówki na pastwisku wraz ze swoim psem, z którym rozumiał się lepiej niż z bliskimi, pojmował to wszystko w ciszy natury, która go otaczała. Pies Bary rozumiał potrzeby Grzesia i sam opiekował się stadem, aby jego przyjaciel mógł marzyć o pięknym bajkowym świecie, w którym wszyscy są szczęśliwy i nikt już nie umiera.Dzięki swemu przyjacielowi, rozpoczął czytać podróżnicze książki i sam bardzo poczuł się wolny, że może wszystko. Grzesiu zrozumiał, że nic nie może zatrzymać człowieka i że można podróżować we własnej jaźni i tak samo można być szczęśliwym, niezależnie od okoliczności. Zauważał w tych rozmyślaniach, że ludzcy rodzice okradają swoje dzieci z natury, bo rozpoczynają od obrzędów wyganiających z dziecka diabła, a naprawdę przyjmują iluzję, że ich dziecko jest nieczyste. Potem kupują plastikową zabawkę i włączają programator – licząc, że telewizja wychowa ich dziecko, a zapominają o Miłości ludzkiego Serca, której to dziecko przyszło doświadczyć w tej rodzinie.

Kochał Grzesiu naturę, rozumiał ją i swoim serduszkiem rozmawiał z mieszkańcami pobliskiego lasu, bacznie obserwował każdą Istotkę uroczego, magicznego siedliska. Na urokliwą łąkę wychodziły dziki, jelenie, zające, borsuki, lisy oraz sarny, a czasem nawet niezauważenie czmychnął lis, pospiesznie podążając do swojej pobliskiej nory aby nakarmić duża gromadkę swoich dzieci.

Grzesiu niewiele odzywał się do ludzi, ale z uwagą przyglądał się zwierzętom i swoim serduszkiem pojmował ich mowę i nauki, które one mu przynosiły. Ptaki z uwagą przyglądały się małemu chłopcu, pomagając mu we wszystkim. Uczyły go również swego ptasiego języka, pomagając mu na swój ptasi sposób poznać ten dziwny świat. Zwierzęta również rozumiały Grzesia, bo czuły jego czyste serce i przynosiły mu potrzebną edukację, aby go przygotować do dorosłości, do stawienia się z pełnią nauk, które Grzesiu przyniósł jako swoją ścieżkę do spełnienia w tym tajemniczym i nieznanym Grzesiowi świecie.

Podążał tak przez życie, spotykając wielu ludzi, którzy chcieli, aby on jej nigdy nie odnalazł, aby zagubił serce i posługiwał się tylko ludzkim umysłem. Potem Grzesiu zrozumiał, że Oni wszyscy bardzo mu pomagali. Dzieci w szkole również mówiły mu, aby nie był inny i aby rozpoczął posługiwał się ludzkim umysłem, zamiast bujać w obłokach, bo wtedy dostaniesz lepsze stopnie i przestaniesz być gamoniem klasowym, którego „pani sadzała najczęściej za karę w „oślej ławce”lub mocno biła za nieodrobione lekcje.

Grzesiu nie rozumiał ludzi, dziwił się ich nieszczerości i wolał zamiast do szkoły chodzić na leśne eskapady. Przemierzał tak leśne ostępy, czując się bezpieczny, opatulony szatą roślinności i czułością ptaków, której nie doświadczał tyle od ludzi. Czuł, że tu w lesie, nikt go nie skrzywdzi i nie powie że jesteś najgorszy uczniem w klasie.

W dni, kiedy było zimno, po prostu rozpalał ognisko i piekł ziemniaki, aby nie być głodnym, bo w jego rodzinie jedzono to, co wspólnie uprawiano na polu i w ogródku. Czystością w swoim sercu, dostrzegał Grzesiu różnicę wewnętrznego świata harmonii i miłości, jaki miał w sercu i świata, w który wkraczał jako dorosły, który wydawał mu się nieznany, srogi i bardzo okrutny.

Przyjmował go Grzesiu z lękiem i bał się osądu za najgorsze stopnie jakie przynosił w swoich zeszytach. Był niezadowolony z wyników swoich smutnych niechcianych wypraw do wiejskiej szkoły, w której bito dzieci za złe stopnie i dzielono na złych i dobrych, naznaczając każdego piętnem oceniającej cyfry.

Jeszcze bardziej niż szkoły nie rozumiał kościoła, którego się lękał i nie rozumiał okrutnego „boga”, któremu ludzie w uniżeniu i lęku się kłaniali, strasząc siebie wzajemnie ogniem piekielnym i karą bezdusznego i srogiego boga. Dlatego jako dziecko unikał takich wypraw i to pomogło, że jego dziecięce serduszko pozostało czyste, nieskalane czarnymi rytuałami, którym tam inni rodzice poddawali swoje dzieci. Grzesio mimo, że doroślał, to jednak nadal pozostawał dzieckiem, bo zachował czystość swego serduszka, którego nie oddał dla uwielbienia i na ofiarę dla tego krwiożerczego „boga”, który nakazywał złowieszczo picie krwi Jezusa i jedzenie ciała jako warunek aby być zbawiony. Dziwił się dlaczego ludzie w to wierzą?

Nie rozumiał Grzesiu też świata, w którym się znalazł. Czuł wiele zagubienia i stwarzał w sobie dużo kompleksów, którymi zasmucał swoje dziecięce serduszko. Skryta za wsią skromna zagroda i ciasna izba bez elektrycznego światła nie pomagała poznawać świata ludzi, ale pomagała bardzo dostrzec świat bogactwa Natury Matki.

Mały Grzesiu obserwował ten świat, dlatego w stawie za stodołą przeglądał się sobie jak w lustrze, rozmawiając z kumkającymi żabami. One rechotały się z tego, że Grześ nie czuł się człowiekiem, chociaż na niego wygląda. Podpływały rybki i poruszały swoimi pyszczkami, ale w bagiennej wodzie stawu Grześ ich nie rozumiał i nie odczytywał jeszcze ich przekazu. Czuł, że pojawił się w tym świecie, ale że jest inny od każdego człowieka, którego spotykał w swojej niewielkiej wsi. Ludzie mówili do Grzesia, dlaczego tak nie robisz jak my wszyscy i tworzyli swoje cierpienia, każdego dnia walcząc i kłócąc się z sobą, a w niedziele za to klękali przed swoim bogiem w odległym kościele, dziękując mu za to, że to on ich obdarował tym wszystkim cierpieniem, chorobami i biedą.

Grzesiu czuł, że w swoim sercu ma wszystkie bogactwa, chociaż coraz więcej ludzi, których spotykał mówiło mu, że jesteś malutkim głuptaskiem, bo masz najgorsze stopnie w szkole i nazywali matołkiem lub obdartusem. Świat człowieka stawał się dla Grzesia przerażający z każdym krokiem, bo narastały zadania, z którymi Grzesiowi przyszło się zmierzyć samemu. Odnajdywał jednak rozwiązania i kompromisy, próbując zrozumieć świat człowieka, który jawił mu się światem biedy, chciwości pieniądza. Uwielbienie, jakie ludzie dawali zwykłym papierkom przewyższało uniżenie w jakim kłaniali się dla zazdrosnego i okrutnego boga w swoim kościele, który karał nawet dzieci za winy swoich rodziców.

Płakał wiele Grzesiu będąc małym chłopcem, że nikt go nie rozumie, a tak wiele chciałby powiedzieć ludzkiej rodzinie w której się pojawił. Pomagał innym jak umiał i nie lękał się wyrazić prawdy, za co się narażał na niełaskę tych, co decydowali o losach Grzesia i układach tego dziwnego świata. Mały Grześ sprzeciwiał się temu jak umiał, lecz powoli zaczynał rozumieć, że żadna walka tu nic nie daje, że tym razem potrzebna jest Miłość Serca.

Szukał jej Grzesiu wszędzie, rozpoczynając od ludzkiej rodziny, w której się pojawił, które urodziła jego Matka. Choć zapracowana, to rozumiała Grzesia i na swój sposób łączyła się sercem, wspierając go w zadaniach, jakie on przyjął i przygotowywał, na swoją ziemską ścieżkę. Poznając świat człowieka od samej podszewki, zaprzątnięta pracą i kłopotami ludzkiej biedy, ubóstwa i alkoholizmu swego męża, taty Grzesia. Mówiła Grzesiowi: Pamiętaj, że jesteś mądrym chłopcem i uczyła go miłości, aby zrozumiał, że ta wielkość wynika z miłości i uczucia serca. I tak bardzo uczył się Grześ pokory w ludzkiej rodzinie do której na planetę Ziemię przybył.

Kochani! Zobaczcie obraz chłopca w tej bajce. Jak idzie Grześ przez swoją wieś i rozmyśla o ludziach i świecie, w którym się pojawił, próbuje się przystosować do ich świata, ale czuje jednak swoją odmienność. Jeszcze nie rozumie tego, że odrzucenie, które zaczął odczuwać od ludzi, bardzo boleśnie w tej nauce rozpoczęło się przekładać na lekcje, które tym bardziej stawały się bolesne dla małego Grzesia. Powracał smutny na swoje podwórko, kiedy inne dzieci wyszydzają Grzesia i rzucały w niego kamieniami i wyzwiskami mówiąc mu, że to Ty sam jesteś inny, bo nie chcesz bawić się w grę w którą my gramy.

Razu pewnego, znużony Grzesio wagarowaniem, usiadł w lesie pod sosną i zasnął wygrzewając się w ciepłych promieniach wiosennego słońca. Drzewo z czułością opatuliło Grzesia swoją delikatną uzdrawiającą energetyką. Tak spał, ufny do świata, który go otacza i usypiał się szczebiotem wiosennych śpiewów ptaków, pracujących gwarnie przy swoich gniazdach.

W czasie tego snu przyszedł Leśny Skrzat i zdradził małemu Grzesiowi wielką tajemnicę. Przyniósł prawdę – Kim Jesteś i powiedział: Abyś Grzesiu nie wierzył w to, co mówią Ci inni i sam odnalazł swoją wielkość w Sercu.

Grześ, aż się przebudził i Skrzat oddalił się znikając w zaroślach, a za to zeszła z drzewa wiewiórka i powiedziała: Nie lękaj się Grzesiu, to Duch Natury i On pomógł Ci oczyścić Serce. Teraz już wiesz Kim Jesteś i podarowała Grzesiowi tajemniczy orzech. Był to orzech, którego zjedzenie otwierało Moc Miłości Serca. Tak Grześ radośnie wrócił do swojej wioski, już nie reagował na przezwiska innych złośliwych dzieci. Dzięki tym naukom Grześ zrozumiał, że jego droga jednak na Ziemi jest inna, że podążając drogą Człowieka tej wsi, doprowadzi to wszystkich na manowce.

I tak Grześ wydoroślał, a bardziej zaczął udawać powagę, bawiąc się, że tym dorosłym człowiekiem jest. Rozpoczął, tak jak inni ludzie, spełniać siebie w zadaniach, w których jak wszyscy wokół poświęcał swój cały dzień. Jedno, co zawsze pamiętał to to, żeby nie zapomnieć, że dziecięce wartości w serduszku są bardzo cenne i aby o nich pamiętać, aby kochać tak dary Matki, którą wybrał jak i Ojca. Pokora, której go nauczyli jest pomocą w zrozumieniu innych w całej wsi, bo oni wszyscy są tak naprawdę jednak rodziną Grzesia i wszyscy pomagali Grzesiowi poznać ten pozornie koszmarny ale jednak piękny świat Matki Ziemi.

Tak przebrnął Grzesiu świat dorosłości, ucząc się życia człowieka, poznając podstępne gry i manipulacje w jakich ten świat pogrążył się głęboko. Przyglądając się temu Grzesiu, mimo że był dorosły, nadal czuł się dzieckiem – małym chłopcem, dlatego nie pogubił się w świecie dorosłych i po wielu doświadczeniach zrozumiał, że dzieckiem zawsze jest.

To pomogło Grzesiowi zrozumieć świat w którym się pojawił i uwolnić w prostocie, tak jak dziecko, z przywiązań i przekonań dorosłego świata. Grzesiu zrozumiał, że stworzyli obwarowania, zasady, przysięgi, którymi ludzie przywiązywali siebie wzajemnie, utwierdzając w przekonaniach, że tymi dorosłymi są. Tak zapomnieli o wewnętrznym dziecku, które cudem doskonałości, szczęścia i radości jest w każdym.

Kiedy dotrzesz też Ty w swoim Sercu do dziecka w sobie – możesz być też tak szczęśliwa/y jak Grzesio. Odczujesz, że masz w sobie wszystkie dary świata i wielką doskonałość, która Cię przepełnia. Odczujesz uwolnienie od ułudy zewnętrznego boga, którego ludzie postawili ponad sobą, bo jako Małe Dziecko pojmiesz to z łatwością, bo uwolnisz umysł człowieka, który jest poznaniem, ale i staje się niewolą.

Grzesiu obudził się, ale tak naprawdę nigdy nie zasnął tak głęboko jak inni, bo kiedy uwolni się świat człowieka, każdy odczuje, że jest Bogiem, którego już nie poszukujesz w innych i nikogo już nie stawiasz ponad siebie. Grzesiu pokochał ludzkie nauki, ich dary jakie przyniosły nieprzypadkowo, w każdym doświadczeniu, nawet tych najboleśniejszych. Już nie wierzył tym wszystkim, którzy mu mówili, że jesteś malutki i że tylko ludzka szkoła spowoduje, że będziesz przydatny, bo czuł, że w sercu ma wszystkie mądrości świata. Nie miał też Grzesiu plastikowych zabawek i już teraz rozumie, jak bardzo kochali go rodzice i co naprawdę cennego mu dali jednak w zamian. Dziś Grzesiu czuje, jak jest wielki, jak doskonały, ale i w pełni przyjmuje, że ta doskonałość jest w każdej istocie natury Matki Ziemi.

Kiedy powrócisz do swego serduszka, zrozumiesz tak jak mały Grzesiu, że masz w sobie wszystko, wszystkie skarby świata i krainy szczęśliwości stoją przed Tobą otworem. Mało tego, w tym Serduszku pojmiesz, że to Ty Sam, Ty Sama je tworzysz i spotykasz tylko to, co dajesz sobie. Przebudzenie dziecka w człowieku jest milowym krokiem, bo dziecko uwalnia zgubne myślenie dorosłego człowieka, hierarchię którą on przyjął, podporządkowania i nauki, w które on uwierzył jako dorosły, nie zdając sobie sprawy, że taki świat przyjął jaki mu podsunięto.

Grzesiu już wyzbył się przekonań – prawd dorosłości i uwierzył w prostotę tworzenia Sercem Boskiego Dziecka w sobie. Teraz z dumą przemierza wieś, widzi jak wszyscy są piękni, jak roześmiani, pomocni, uprzejmi i bez uprzedzeń, a tylko zwierzęta mrugają porozumiewawczo okiem, wiedzą, że są rozumiane.

Nikt go nie zaczepia i nie mówi, że Grzesiu jest głupi, bo kiedy kochasz prawdziwie Sercem, to odczujesz, że inni to Ty i to Ty sam ich stworzyłeś, dlatego są teraz tak piękni. Każdy przynosi cudowną pomoc, najlepszą dla Ciebie jaką potrzebujesz, bo tak jak Grzesio wszedłeś w wymiar Serca, w prawdziwe Królestwo Szczęśliwości.

Morał z tej bajki jest taki: Poznaj najpierw siebie jako małą dziewczynkę, jako małego chłopca, a zrozumiesz tak jak Grzesiu, że życie może być tak piękne i cudowne. Odczujesz, że w życiu spotyka Cię tylko to, co Sam/a tworzysz i że zmienić możesz tylko siebie. Pojmiesz, że nikt nie jest zbawicielem świata, ale jednak wszystko to, co stworzysz w sobie, stwarzasz w każdym. Dlatego tak ważny jest powrót do Miłości, a wibracje Dziecka w każdym z łatwością pomogą to uczynić. Możesz i Ty, tak jak mały Grzesiu uwierzyć sobie, że jesteś wielki, ważny i mądry, a nie w to, co mówią inni, że jesteś malutki i nic nie znaczysz.

Kocham Cię.

DAR SERCA

Jeżeli czujesz, że treści zawarte na tej stronie są Ci pomocne - możesz odwdzięczyć się swoim sercem, odwzajemniając przepływy Miłości, wspierając tę stronę. Patrz
KONTAKT




MOJE KSIĄŻKI

Zwierzęta - prawdziwi przewodnicy człowieka

Jezus zwany Chrystusem

Zwierzęta - prawdziwi przewodnicy człowieka

PRAWDA SERCA

PRAWDA SERCA

KRÓLESTWO SERCA


PRAWDA SERCA na YouTube
IDŹ ZA GŁOSEM SERCA
SPOTKANIE W OLSZTYNIE
SPOTKANIE W ŁODZI
SPOTKANIE WE WROCŁAWIU
MEDYTACJA W WARSZAWIE
MEDYTACJA W WILAMOWIE
SPOTKANIE W RZESZOWIE
SPOTKANIE W DORTMUNDZIE
SPOTKANIE W KRAKOWIE
SPOTKANIE NA MOKOTOWIE
SPOTKANIE W OPOLU
SPOTKANIE W KATOWICACH
SPOTKANIE W PUSZCZYKOWIE
SPOTKANIE W KRAKOWIE
SPOTKANIE W WARSZAWIE
SPOTKANIE W BOBROWCACH
SPOTKANIE W KRAKOWIE
SPOTKANIE W BYDGOSZCZY
Spotkanie w Raszynie
Spotkanie w Żyrardowie

Turawa

Spotkanie w Konarach

Spotkanie w Błoniu

Spotkanie w Poroninie