KIM NAPRAWDĘ SĄ ANIOŁY?
Przesłanie Serca z dnia 02.11.2015r

Ukochani. Jesteście prawowitymi mieszkańcami Ziemi, budzicie się jako Dzieci Światła Miłości w ludzkim ciele, które obraliście na to doświadczenie. Jesteście powrotem Boskiej Świadomości w ciele niewolnika, które przyjęliście na naukę, bo ukradziono Wam inne ciało, niszcząc całą populację Dzieci Ziemi. Wielu z Was powróciło tutaj, aby dokończyć nauki, aby pomóc Matce Ziemi i dopełnić cykli ewolucji wielu ras, które tutaj na nauce się spotkały.

Jesteście Bogami, bo tak potężna jest Wasza świadomość i bogactwo doświadczenia Waszego Ducha. Kryły to istoty światów, które przejęły Wasze nauki, który dał Wam ciało i nazwał się Waszym „Stwórcą”. Dał Wam w zamian wiele „świętych ksiąg”, którymi powiedział Wam, że macie się kierować jako uległy sługa wobec swego „Pana, którego nazywacie Bogiem”.

Ukochani. JAM JEST to Bóg w Tobie i możesz teraz budząc się, wejrzeć w te nauki, odnajdując własną Prawdą Serca to, czego nie dostrzegałeś jeszcze. Sprowadzono na Ziemię wiele istot, które miały za zadanie grać rolę Waszych opiekunów. Podzielono ich w waszej mentalności na złych i dobrych, a poprzez nową religię spopularyzowano wizerunek kościelnego Anioła. Zobrazowano go pięknego i ze skrzydełkami, malując go w jasnej barwie, a zamkniętym sercem nie dostrzegaliście prawdziwych barw tych istot i ich pochodzenia. Religie oparte na cierpieniach i czarnych rytuałach niosły walkę i zniszczenia całego obszaru Matki Ziemi. Doświadczaliście tego, bo te rytuały plombowały Wasze serca i przyjmowaliście pieczęcie, tak jak w owczarni od swojego właściciela. Aby skutecznie dopilnować stada, każdą owieczkę kierowano na Anioła, wmawiając jej, że to Twój osobisty opiekun i masz go wolną wolą przyjąć. Mówiliście to już nawet swoim dzieciom, ucząc je paciorka do Anioła i tak obarczając prawdami, które jednak były tylko dogmatami kościoła i pułapką świata Matrixa.

Przyjmując świadomie opiekunów oddawałeś im swoją duszę we władanie, proceder zamykał serce, a istoty te doświadczały osobiście w ludzkich ciałach. Przejmowały te ciała jak swoje, bo nie chciałeś zobaczyć ich prawdziwego oblicza, bo wchodząc do kościoła w uniżeniu klękałeś, czyniąc znak zamykania boskiego oka,czarnym krzyżykiem na czole na kreacji oraz na sercu. Tak trwała wielka zabawa tych światów z człowiekiem, które bawiły się tym, że mu powiedziały, iż ma wolną wolę, a człowiek w to uwierzył i sam w tym się gubił.

Mafijny system opiekunów zaistniał szeroko na Ziemi i pod świadomość człowieka zaczęło się przypinać wiele astralnych bytów, które jak ćmy leciały do piękna światła, aby Wam pokazać pasożytniczy świat, który powstaje wówczas, gdy nie kochacie siebie. Upletliście wiele teorii o mistrzach wniebowstąpionych, przewodnikach, archaniołach, aż wreszcie kosmicznych istotach, które channelingiem powiedziały Wam, że są ze świetlistych światów. Odbieraliście od tych inteligentnych istot przekazy i Wasze EGO cieszyło się że przemawia do Was ” Góra” lub sam Pan”. Ci co odrzucili Boga łapali się na chwyt, że to Twoje „wyższe ja” odzywa się w Twoim umyśle i tak łapaliście się na czarne pułapki Matriksa. Istoty te znając potrzeby ludzkiego EGO dawały wszystko czego oczekiwaliście, aby się wkupić w zaufanie, bo jednak ciężką zapłatą była ludzka energetyka.

Ukochani. Jestem Prawdą mego serca i tym sercem wyrażam własną prawdę, abyś mógł odnaleźć swoją. Ja jednak mówię, że ani jedna istota ze świetlistych światów opartych na miłości nie ingerowała w nauki Ziemi. Te istoty wiedziały jak jesteście potężni, bo te istoty to Wy i byłoby to rujnowanie własnej nauki. Wiele światów próbowało podać Wam własne ścieżki, abyście nimi podążyli, bo tak cennym i niebywałym zjawiskiem oraz bogactwem jesteście.

Powracacie teraz i budzi się Wasza świadomość w sercu. To w nim odczuwacie wszelką mądrość, jakiej potrzebujecie do swojej ewolucji i wielkiego rozbłysku świadomości, w którego progu jesteście. Serce w każdym jest bezpiecznym kontaktem, kiedy czynicie to poprzez miłość kochania siebie i dosłownie wszystkich. Furtka miłowania wszystkich barw, z uwzględnieniem barw czarnych jest jednak jedyną drogą wyjścia ze świata Matrixa. Miłość w sercu to świadomość nieskończoności w Tobie i tą miłością łatwo możesz się oczyścić z podłączeń od wielu światów, które przyjmowałeś świadomie. Ukochany! Może modliłeś się do Anioła, może potem otrzymywałeś od niego słodkie channelingi lub myśli w umyśle oraz bardzo pomocne nauki, a nie widziałeś twarzy Reptilian, którymi w dużej mierze Aniołami lub Bogami czy Mistrzami się przedstawiały. Zajmowali się w szczególności tymi, którzy kierowali się na duchowość, którzy poszukiwali, którzy chcieli wymknąć się z pilnowanego stada. Takie duszyczki stawały się dziećmi specjalnej troski i Panowie Ziemi sprawujący pieczę nad całością nauk człowieka Reptilianie, sami strategicznie grali Wami jak pionkami na szachownicy. Ukochany! Mówiłeś o miłości, kupowałeś karty anielskie, szedłeś na warsztaty z Aniołami, a w końcu sam je prowadziłeś, bo dano Ci takie „powołanie”. Tak budowałeś Matrix, tak obarczałeś innych prawdami, w które uwierzyłeś, kościelnym kaznodziejom i ezoterycznemu nowemu nurtowi tych samych starych odświeżonych nauk.

Kochany! Budzisz się teraz i zastanawiasz umysłem czy to są brednie, czy jest w tym sens i logika. Ja jednak mówię Ci, wejrzyj we własne serce, oczyść je miłością z demonicznych pieczęci, rozpuszczając wszystkie nauki w tej miłości, które doświadczyłeś, a sam odnajdziesz prawdę, której szukałeś w kościołach i w New Age. Twoje Serce jest doskonałe, bo taka jest Miłość, a Ty nią Jesteś.

Kocham Cię – Grzesiu

Przekaz z dnia 28.11.2011

Kochani!
Mówicie z rożnymi mistrzami, odbieracie przekazy od istot z rożnych galaktyk i przestrzeni. Dajecie wiarę, uwagę i energię nieznanym wam istotom. Ufacie im. Poznając jednak siebie, Boga w sobie, z ufnością możecie zacząć słuchać źródła  w sobie, w swoim sercu. Rozliczne byty, podając się za niezliczonych mistrzów, dają wam wiedzę, której oczekujecie, a wy świadomie dajecie im swoją energię, swoją moc, swoje emocje. Wiele z tych istot karmi się tym, co daje im Istota Boska, jaką jest człowiek. Istoty te zamiast nad sobą pracować i samemu wzrastać, łatwo znajdują pożywienie z waszych energii. Rodzaj ludzki to Istota Boska, która na Ziemi przeistacza się w nową gęstość. Aby rozmawiać ze źródłem, którym jestem i które jest w Was, w waszych sercach, Bogiem w Was, żadnych pośredników zewnętrznych nie potrzebujecie.

Pośrednik zagarnia należną energię dla źródła, dla Boga w was. Przeróżne  relikwie, obrazy, rzeźby, mają często takie zadanie, abyście nie zasilili źródła w Was i poprowadzić dłuższą, wyboistą drogą.

Kolejnym przykładem jest lawina kosmicznych manipulacji, które masowo oferują swą pomoc istotom mającym w sobie wszystko, próbując często od tej pomocy uzależnić Rasę Ludzką. Pomoc w prawdzie i miłości od tych istot jest podawana, ale przede wszystkim poprzez wcielenia tych istot w ciało człowieka. Każda istota przebywająca na Ziemi w ciele innym niż człowieka, jest tu często po to, aby manipulować i dawać należne lekcje tym, którzy dają poklask sensacjom, zamiast skupić się na kochaniu boskości, którą wy sami jesteście.

Pradawne moce w Was powróciły i tylko niekochanie siebie, jako Dziecka Boga, może blokować ich zaistnienie i wyzwolenie nowych darów w Was. Kochając tę prawdę, przyjmując ją, łatwo możecie wejść na drogę boskości. Dając jej miłość w swoim wnętrzu, swoim sercu, łatwo sami znajdziecie wszelkie odpowiedzi, bez pośrednika, od którego dotąd, za waszą zgodą i energią, pobieraliście własne nauki. Dokądkolwiek rozpoczyncie iść, zawsze i tak powrócicie do tej nauki, której teraz na Ziemi zdecydujecie się nie przyjąć. Przeróżne istoty światów, które korzystają z waszych energii, stają się coraz potężniejsze, poprzez wasze zasilanie ich, oddając tak bezmyślnie potęgę energii własnej boskości. Rasa Ludzka powstała jako istota doskonała i prawdą własnych serc niesie pomoc dla wszystkich istot wszechświata.

Kocham Was-Grzegorz

 

 

WĄŻ POŚREDNIK

Fragment X części Książki Anastazja

[…]Wszystkim wiadomo, że nasi prarodzice podjęli się określić przeznaczenie wszystkich żywych istot Ziemi. Uczyniwszy to, uczyli zwierzęta, jak mogą się stać bardziej pomocne ludziom. Potem zwierzęta przekazywały to swoim dzieciom, i takim sposobem nasze pokolenie, tak jak wiele poprzednich, otrzymało od przodków wielki podarunek. A my, ze swojej strony, musimy nie tyko z tego korzystać, ale również udoskonalać możliwości wszystkich stworzeń ziemskich. Przed naszym pokoleniem stoi zadanie określenia przeznaczenia dla tych istot, dla których nie potrafili tego zrobić nasi prarodzice. – przy tych słowach Wódz wyjął zza pazuchy węża i kontynuował – na przykład, zrozumieć, po co zostały stworzone pełzające gady, jak mogą się przysłużyć człowiekowi.[…]
– Ja widziałem – zaczął chłopiec, – jak taka żmija podpełzła do naszej kozy i ssała mleko z jej wymion. Koza stała w miejscu, co znaczy, że była zadowolona oddając jej mleko.
– tak, węże i inne gady mogą ssać mleko krów i kóz, prawidłowo to zauważyłeś, Izor. Ale teraz próbujemy rozwiązać kwestię, jak owe węże mogą służyć człowiekowi – napomniał Wódz zgromadzone osoby.
– Tak, pamiętam że takie jest zadanie – kontynuował rudowłosy chłopiec – przypomniałem sobie jak żmija piła mleko i wymyśliłem, że można nakłuć wężowi małą dziurkę na ogonie – niech on ssie mleko, a ogon z dziurką wsadzi do kubła, żeby się napełniał mlekiem, i wtedy mama nie będzie musiała doić kozy.
Ze wszystkich stron dobiegły nieskładne głosy dzieci:
– Nie wolno przekłuwać ogona…
– Będzie ją boleć!
– Mleko przez dziurkę nie popłynie, jeśli wąż nie zechce.
– Główny argument przeciw dziurce – ból, który poniesie wąż – rzekł Wódz – a człowiek nie powinien zadawać bólu ziemskim stworzeniom[…] Ale rudy chłopiec nie poddawał się:
– Jeśli nie można robić dziurki w ogonie, to można inaczej – mówił – Kiedy wąż wypije mleko, robi się coraz większy i większy. Wiadomo, że mleka w nim pełno. Można go więc przyuczyć, żeby przychodził do domu z mlekiem, a następnie zlewać je do kubka. Wtedy ludzie nie będą musieli chodzić z wiadrami, a zwierzęta nie będą musiały przychodzić na dojenie.[…]
-Twój drugi wariant, Izor, i wasze pomysły warte są przemyślenia – pochwalił Wódz – przedyskutujemy je na następnym zebraniu, a do tego czasu spróbujcie udoskonalić te pomysły i wymyślić swój punkt widzenia na tą sprawę, lub też wymyślić inne przeznaczenie dla gadów. Teraz jednak chciałbym was zapytać…
Wódz nie dokończył. Zobaczył podniesioną rękę Anasty, obróconą dłonią w jego stronę. Ten gest oznaczał, że dziewczynka z czymś się nie zgadzała, i zamierza zgłosić sprzeciw.
– Zgłaszaj swój sprzeciw, Anasta – powiedział Wódz.
– Jestem przeciw dostarczaniu mleka do domów przez węże.
Dzieci zaczęły wypytywać Anastę:
– Dlaczego?
– Nie musimy rezygnować z wygody!
– Teraz one nic dobrego dla człowieka nie robią, a tak staną się przydatne!
Anasta spokojnie wysłuchała i dokończyła:
– Jeśli węże będą nam dostarczać mleko od krowy, to człowiek sam zamieni się w krowę.
– Co ty mówisz, dziewczynko, wyjaśnij proszę – nie wytrzymał jeden z dorosłych, biorących udział w rozmowie.
I Anasta wyjaśniła:
– Człowiek biorący mleko od krowy czy kozy, czy jeszcze innego zwierzęcia, w zamian darowuje zwierzęciu swoje uczucia i uwagę. Jeśli nie będzie brać mleka osobiście, i zwierzę nie otrzyma od niego uwagi, to mleko nie będzie takie dobre. Swoje uczucie wdzięczności człowiek odda wężowi, otrzymawszy od niego żmijowe mleko. Wąż stanie pomiędzy krową a człowiekiem. Między innymi zwierzętami a człowiekiem będzie pośredniczyć. Ona znęci człowieka swoją oszukańczą usługą i będzie jego doić, wysysać z niego błogie uczucia, przeznaczone wszystkim ziemskim stworzeniom.
Wszyscy milczeli przez jakiś czas. W myślach Wodza pojawił się taki obraz:
Wielka jabłoń, obsypana owocami. Przed nią stoi mężczyzna i kobieta. Kobieta mówi:
– Zobacz, kochany, jedno jabłko dojrzało i jest bardzo piękne – jabłonka chce je nam podarować. Ugnij gałąź i zerwij ten owoc.
Mężczyzna próbował ugiąć gałąź, ale nie dał rady. Próbował też podskoczyć, żeby dostać upragnione jabłko, ale wtedy pojawiła się żmija. Zerwała jabłko i uczepiwszy się ogonem za gałąź, zwiesiła się usłużnie głową w dół podając owoc człowiekowi.
– Dziękuję, wężu – powiedział człowiek i pogłaskał gada.
Kobieta i mężczyzna oddalili się od drzewa, nie dziękując mu. Oni oddali swe uczucia wdzięczności wężowi. Jabłoń wzdrygnęła się, i połowa niedojrzałych jeszcze owoców opadła na ziemię.
Wódz wygłosił następującą mowę:
– Twój sprzeciw, Anastusiu, musi zostać uwzględniony i przemyślany, przyjmuję go. Wszyscy musimy się zastanowić, do czego zmiana pierwotnej więzi na pośrednictwo między człowiekiem a żyjącymi stworzeniami mogłaby doprowadzić w przyszłości[…]„

(Z Rozdziału „Żmije – pośrednicy”)